sierpnia 18, 2017

Wakacje na Słowenii (2017)

Słowenia jest malutkim krajem leżącym nad morzem Adriatyckim. Jest tak małym krajem, że można go przejechać w 2-3 godziny autostradą. Polacy często przejeżdżają przez Słowenię w drodze do Chorwacji, docelowego miejsca na wakacje. Narzekają, że na Słowenii jest drogo i że są drogie winiety. Często nie zauważają piękna przyrody tego kraju, bo jadąc autostradą, nie widzi się za dużo...



Słowenia jest krajem słynącym z piękna przyrody i w Europie naprawdę niewiele jest krajów, w których w tak małej przestrzeni skupionych byłoby tak dużo wspaniałych atrakcji przyrodniczych. W 90% Słowenia składa się z gór. Są tam dwa rodzaje gór: Alpy Julijskie, najbardziej znane góry Słowenii oraz góry Dynarskie, niższe ale również piękne. 
W Słoweńskich górach jest mnóstwo strumyków, wodospadów, wąwozów i jaskiń. Nigdy wcześniej nie widziałam tak wielu okazów przyrody w tak krótkim czasie jak kilka dni. Wszystko jest rozmieszczone od siebie dość blisko, więc mając samochód, łatwo można przemieścić się z jednego miejsca do drugiego.

Jaskinie, kaniony, wodospady, rzeki… - na Słowenii jest wszystko, czego miłośnicy przyrody potrzebują

Słowenia jest idealnym miejscem na wakacje dla osób, które lubią spędzać czas w sposób aktywny. Są tutaj parki linowe, miejsca do nurkowania, paralotnie, spływy kajakowe i mnóstwo szlaków górskich i rowerowych. Te pierwsze atrakcje nie należą do najtańszych, kajaki trzeba wypożyczyć a bilet do parku linowego kosztuje około 24 euro. Wycieczki górskie jednak są atrakcją całkowicie darmową, można spędzać cały dzień w górach nie płacąc za to. Wędrówki górskie są tutaj również najpopularniejszą formą spędzania wolnego czasu. Wiele szlaków prowadzi w góry wysokie. Szlaki te są dość trudne ze względu na wysoką ekspozycję na przepaści. Wybierając się na taką wycieczkę, warto wypożyczyć wcześniej sprzęt do wspinaczek (na via ferraty) i kask, gdyż skały się kruszą i spadają na dół.

Szlaki, które są niżej położone, też często wiodą nad przepaściami, więc wybierając się tam z dziećmi, trzeba je dobrze pilnować. Można wybrać się w wiele ciekawych i przede wszystkim pięknych krajobrazowo miejsc, m.in. do Krnsko Jezera, wodospadów (Peričnik, Rinka, Kozjak, Virje, boka czy Savica),  kanionu Vintgar.



My na szlakach spotykaliśmy wszystkie pokolenia, w tym małe dzieci z rodzicami (często biedni rodzice nieśli je całą drogę w nosidełku na plecach) a także staruszków. Warto dodać, że staruszkowie odznaczali się znakomitą kondycją fizyczną i nie raz porównywaliśmy ich do naszych polskich „dziadków” siedzących przed domem. Różnica w sprawności fizycznej jest ogromna!

Na każdym kroku widać, że Słoweńcy kochają swoje góry. Kiedy rozmawiałam z właścicielką domu, w którym wynajmowaliśmy apartament, mówiła o górach z pełnym szacunkiem i podziwem. Nie wyobrażała sobie życia w innym miejscu, bez widoku na góry o każdej porze dnia.
Co jest bardzo miłe, na szlaku nie ma czegoś takiego jak bierne minięcie się bez słowa. Każdy Słoweniec uśmiechnie się do ciebie i powie „Dan” lub „Dobry dan” („dzień dobry”). To niesamowicie umila wycieczkę. Niestety, ludzie innych narodowości nie witają się już tak przyjaźnie i czasem nawet nie odpowiadali na nasze „ Dobry dan”.

Dla miłośników kajaków, Słowenia jest rajem

Jest tu wiele miejsc, w których można pływać. Najpopularniejszą rzeką, w której ludzie pływają na kajakach jest Socza. Socza jest piękna a jej nurt niesamowicie zróżnicowany, gdyż ma swoje głębokie miejsca, spływy wodospadowe ale również miejsca płytsze, w których kąpią się dzieci a dorośli nabierają wody do butelek (o tym napiszę za chwilę). Z tego powodu, doświadczeni kajakarze a także amatorzy i osoby uczące się, znajdą dla siebie odpowiednie miejsce na tej rzece.
Socza jest szmaragdowo-lazurową rzeką z krystalicznie czystą wodą. Jest również rwąca i dość zimna. Kiedy zanurzaliśmy w niej stopy,  szybko marzliśmy mimo to Słoweńcy (w tym małe dzieci) pływają w niej, nurkują i pluskają się.




Drogi rowerowe

W górach, w wielu miejscach są drogi przeznaczone również dla rowerzystów i tych można spotkać tam wielu. Często są to osoby, które wybrały się na Słowenię na rowerze i dźwigają na nim toboły. Patrzę na nich z nie lada podziwem, gdyż naprawdę nie łatwo jest jeździć w tych górach. Nachylenia niektórych dróg sięgają nawet 30% i ciężko wjeżdżać samochodem, jednak gdzie by się nie rozejrzeć, widać rowerzystów.

Jaskinie i kaniony

Będąc na Słowenii nie można przeoczyć kanionów i jaskiń – Skocjanskie jame i Postojna to największe i najbardziej popularne jaskinie na Słowenii, chociaż jest tu ich aż około 7000!

Bardzo popularnym miejscem jest również kanion Vintgar (zdjęcia poniżej), można tam spotkać ludzi z całego świata.
W internecie można obejrzeć zdjęcia i filmy z tych miejsc, jednak mówię wam, żadne zdjęcie nie oddaje ich prawdziwego piękna! Naprawdę zachęcam Was do wyprawy na Słowenię, gdyż trzeba to wszystko zobaczyć na własne oczy.


Woda

Wybierając się na Słowenię, warto wiedzieć że jako pierwsze państwo w Unii Europejskiej, zagwarantowała obywatelom państwa darmowy dostęp do wody pitnej. 
Mają to zapisane w konstytucji. Woda jest dobrem publicznym zarządzanym przez państwo a nie towarem rynkowym. Woda słoweńska jest bardzo wysokiej jakości a premier Słowenii, Miro Cerar, nazwał ją „złotem 21-szego wieku”.


Jedzenie

Ponieważ zatrzymywaliśmy się w małych miasteczkach, nieraz było naprawdę śmiesznie pod względem jedzenia. Jest kilka rzeczy, które warto wiedzieć i na początku może to wydawać się dziwne dla osób przyjezdnych. Oto kilka z nich:
Na Słowenii nie ma sklepów na każdym rogu. Jest ich bardzo mało, przynajmniej w tych górskich miasteczkach. W naszym miasteczku był tylko jeden sklep, czynny w godzinach 9:00 – 18:00 od poniedziałku do soboty (w ogóle w niedzielę najczęściej sklepy są pozamykane). W tym sklepie było bardzo mało produktów, dosłownie kilka produktów na krzyż. Warzywa i owoce – jedna półka. Pieczywa nie ma prawie nigdy, zawsze pusto. W zasadzie, prawie nic tam nie było i trzeba było jechać do innego miasteczka, gdzie były 2 sklepy, 1 warzywniak uliczny i 2 piekarnie.


Najbardziej popularna sieć sklepów na Słowenii to Merkator, który jest dość dobrze zaopatrzony. Są w nim produkty eko, są napoje roślinne i jest nawet spory wybór różnych produktów. Oprócz Merkatora, inne sklepy nazywają się po prostu Market. Są to sklepy jak ten, o którym pisałam powyżej (z naszej wsi). Supermarkety takie jak Lidl czy inne większe, są praktycznie niedostępne w małych miasteczkach.

W miejscowościach nadmorskich (Piran, Portoroz czy Koper), sklepów było więcej ale również nie dużo. Słoweńcy sami hodują warzywa i owoce, często mają swoje ogródki. Czasem są to maleńkie kawałki ziemi. W miejscu, w którym zatrzymaliśmy się w górach, właściciele mają swoje warzywa, owoce, owce itp. Nad morzem, właściciele również mieli swój mały ogródek, w tym kiwi, limonki, pomidorki, pigwy...
Warzywa i owoce na bazarkach są drogie. Pomijam fakt, że bazarki to w ogóle rzadkość i trzeba się nieźle nachodzić, aby znaleźć punkt sprzedaży warzyw i owoców. Produkty te są drogie ale jednocześnie bardzo smaczne i dorodne. Pomidory są ogromne i pyszne.

W górach restauracji jest mało. W malutkich górskich miasteczkach jest to dosłownie kilka miejsc i jedzenie nie jest jakieś specjalnie wyszukane (przynajmniej to wegańskie jedzenie). Najczęściej są to pizze, zupy, spaghetti, burgery czy jufki (po prostu warzywa zawinięte w toftilli). Na szczęście, w górach mieliśmy apartament więc mogliśmy sobie coś przygotowywać do jedzenia. Nad morzem mamy tylko pokój z łazienką, czajnikiem i lodówką. Obiady jedliśmy na mieście i chociaż tu jest więcej miejsc, w których można zjeść, muszę przyznać, że wybór dań w restauracji jest naprawdę kiepski. Były nawet wegańskie pizze, jufki (warzywa zawinięte w toftilli), lody czy koktajle. Nie mogę jednak już na to wszystko patrzeć i robię sobie sałatki na bazie warzyw plus orzechy i cieciorka (cieciorka w puszce jest w każdym sklepie spożywczym).
Pieczywo jest okropne o długim składzie. Będąc tu przez kilka dni, tylko raz trafiłam na dobry i smaczny chleb. Głównie są to bułki i mają naprawdę okropny skład.



Musli vivi polska z brzoskwiniami, śniadanie w Portoroz.
Na śniadania jadłam często musli zabrane z Polski (musli vivi) i dodatkowo awokado z chlebem i pomidorem (śniadania jadłam naprawdę konkretne a samym musli się nie najadam).


W miejscowości Bled (jest to kurort nad największym jeziorem słoweńskim, które również nazywa się „Bled”), były wegańskie knajpy oraz restauracje, w których można zjeść wegańsko. Jadłam tam burgera z cieciorki w bułce graham (w barze„Public bar & Vegan kitchen”). Burger był naprawdę smaczny, bułka mniej ale porównując ją do pieczywa, które na co dzień jadłam na Słowenii, nie mogłam narzekać.
Bled

Najwięcej wegańskich knajp jest w Lubljanie, stolicy Słowenii, ale w tym roku tam nie byłam.

Język

Słoweńcy maja swój własny język, który jest trochę podobny do polskiego i chociaż jest wiele false cognates, da się dogadać. Tak trafiliśmy, że w obydwu miejscach, w których byliśmy, właściciele nie mówili po angielsku i bardziej opłacało się znać polski. No, dzięki temu poznałam też trochę więcej słoweńskich słów i utrwaliłam sobie słowa poznane tu rok temu). Ogólnie jednak na mieście czy w miejscach atrakcji turystycznych, nie ma problemów  z angielskim.
Słoweńcy, również tak jak my, mają swoją wegańską społeczność na FB (dużo mniejsza od naszej oczywiście) i chętnie odpowiadają na pytania. Są naprawdę sympatyczni.

Na co uważać wybierając się na Słowenię

Podstawowa opieka medyczna. Nie korzystaliśmy na szczęście ale w pobliżu naszego miejsca, najbliższa apteka całodobowa oddalona była o 32 km drogą górską (jedzie się oczywiście dłużej niż normalnie). Przychodnia lekarska czynna tylko w ciągu dnia. Gabinet dentystyczny jeden lub dwa na całe miasteczko. Ogólnie, trzeba dojeżdżać wszędzie, więc lepiej zabrać ze sobą tabletki przeciwbólowe, apteczkę czy coś na temperaturę w razie choroby lub urazu.

Wybierając się w góry, trzeba przeliczyć, ile czasu zajmie wycieczka. Często wychodziliśmy rano a wracaliśmy w nocy. Trzeba koniecznie wziąć ze sobą wodę. Alpy Julijskie są skałami wapiennymi, bardzo suchymi i często nie ma tam strumyków a rzeki płyną w głębokich dolinach. Latem, przez wiele godzin trzeba iść w słońcu, w wysokiej temperaturze więc zabranie ze sobą odpowiedniej ilości wody jest niezbędne. Oczywiście, trzeba zabrać też jedzenie. W górach są schroniska wysoko położone, ale tam nie ma nic wegańskiego oprócz kawy, herbaty i wody.
Idąc w góry, należy pamiętać o bezpieczeństwie. W Alpach są żmije. Są też inne zwierzęta, które można spotkać, jak kozice górskie czy jelenie. Są również wilki, lisy czy niedźwiedzie ale tych nie widzieliśmy.

Na Słowenii jest dość drogie jedzenie i atrakcje turystyczne. Można zaoszczędzić, wynajmując apartament i gotując samodzielnie (najlepiej nawet, jak uda się zabrać jakieś półprodukty z Polski, ja tak robię). Jedzenie w restauracjach, mimo że nie specjalnie przypadło mi do gustu, jest dość drogie (zależy też od rodzaju restauracji). Zupa to cena około 3 – 5 euro, danie obiadowe to nawet 14 - 25 euro, vege jufka to 3,50 euro, pizza to około 9 – 12 euro. Ogólnie jedzenie jest drogie i przekładając na złotówki, jeden obiad w restauracji, dla 3 osób to nawet 250 – 300 zł.
Ceny w supermarkecie są również wyższe. Ogólnie, wiele podstawowych produktów (jak warzywa, owoce, pieczywo) jest 2-3 razy droższych niż w Polsce. Produkty takie jak cieciorka, mleko sojowe i pasty wegańskie są podobne cenowo do tych w Polsce.

Jadąc przez Słowenię z winietą, jest dużo szybciej jednak cena winiety nie jest niska – 7 dni to 15 euro. Jadąc autostradą z gór nad morze, podróż trwa około 2 godziny, omijając autostradę, wynosi już około 3,5 godziny i trzeba jechać dość trudnymi drogami. My jeździliśmy zarówno z winietą jak i bez i myślę ostatecznie, że jednak warto tę winietę kupić. Podróż w Alpy jest bardzo atrakcyjna, zobaczcie na filmiku.
Jadąc z Polski, trzeba dodatkowo wziąć pod uwagę zakup winiet na Czechy i Austrię.



Gdybyście chcieli wyruszyć w Alpy Julijskie, chętnie podzielę się namiarem na apartament, w którym mieszkałam. Cena będzie niższa niż w internecie, bez pośredników. Zobaczcie na filmiku, jak tam pięknie...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Dieta roślinna, zarządzanie sobą , Blogger