wtorek, 3 stycznia 2017

Noworoczne postanowienia, zmiany i cele

Kto śledzi FB ‘Zdrowa dieta – kto ma na to czas?’ i bierze udział w wyzwaniu „Moje zmiany w 2017 roku?  Ja biorę i z okazji tego wyzwania, zachęcam Was do dzielenia się Waszymi celami lub przeszkodami, czyli co stoi Wam na przeszkodzie do osiągnięcia celu?
Dlaczego tak?
Bo łatwiej jest się zmobilizować w grupie niż w pojedynkę. Łatwiej jest poradzić sobie z przeszkodami w grupie niż w pojedynkę. Łatwiej jest w grupie wymyślać inspiracje na zdrowe przekąski, sposoby na nie pojadanie lub inne ciekawe pomysły dotyczące zmiany nawyków żywieniowych niż w pojedynkę. Kto się ze mną zgodzi?

A więc, ruszamy do działania. We wczorajszym poście dołączony był planer celów na 2017 rok. Zachęcam Was do użycia go, sama tez to robię po swojemu.

Od lat ustalam sobie cele i osobiście nie wyobrażam sobie życia bez tego. Uwielbiam planować, zapisywać w kalendarzu działania i odznaczać je jako „wykonane” (to lubię szczególnie bardzo ;).
Oczywiście, przez e wszystkie lata przy ustalaniu własnych celów popełniłam już tyle błędów, ile popełnić się da! Wielokrotnie coś mi nie wyszło, coś przeciągnęło się w czasie, coś się wydarzyło i musiałam zmienić plany itp. Im dłuższe w czasie zadanie, tym więcej komplikacji jest możliwych i to normalne. Pomimo tych wszystkich porażek, jednak cele które były dla mnie ważne, zawsze osiągałam. Czasem nie terminowo, ale zawsze osiągałam.


Oczywiście,  cele powinny być rozparzone w kategori SMARTER (dokładnie wszystko macie wyjaśnione w pliku do ściągnięcia, jest tutaj), ale wg mnie najważniejsza jest jego ważność w naszym życiu. Musisz mieć tę pewność, że naprawdę chcesz to zrobić i zrobić to dla siebie.  Musisz potrafić wyobrazić sobie siebie po osiągnięciu go, jak będziesz się wtedy czuć i co on dla Ciebie będzie znaczy. 



Czy cel musi być priorytetem?
Tu zaczynają się prawdziwe schody (czasem schody bez końca!), bo życie nie jest łatwe, nie sposób jest ustalić wszystkiego tak, aby skupić się jedynie nad osiągnięciem swojego celu. Jeżeli jesteś singlem, bezdzietnym, może jest to Ci dane. Jeżeli jesteś matką wychowującą dziecko (lub kilkoro dzieci), musisz posiadać wybitne zdolności organizacyjne i decyzyjne w życiu codziennym. 

Organizacyjne – trzeba planować, planować i jeszcze raz planować. Im bardziej zajętą osobą się jest, tym więcej stara się planować w czasie (na pewno zauważyliście, że im więcej obowiązków mamy, tym bardziej zorganizowani jesteśmy). Decyzyjne – to jest równie ważne jak planowanie (chyba nawet i ważniejsze), przecież trzeba nadać ważność zadaniom, ustalić priorytety, ustalić w jakich godzinach co będzie robione i w końcu zacząć to robić…

O tak, jak już wszystko zaplanujemy w realny sposób i będziemy pewni, że jesteśmy w stanie takie działania wykonać, czas ruszyć dupę i zacząć to robić. Na pewno nie raz słyszeliście od kogoś teksty w stylu „muszę schudnąć”, „muszę przestać podjadać”, „muszę przejść na dietę”. Tu przykład braku konkretnego planu działania. Skąd wiadomo, w jaki sposób ktoś ma schudnąć czy na jaką dietę ma przejść aby schudnąć? I wjaki sposób to zrobi? Brak celu, brak planu działania prowadzi do niczego, niestety. Jeżeli taka osoba nie zaplanuje, co zrobi, prawdopodobnie będzie jedynie narzekać i nie zrobi nic.

A teraz taki przykład

Jeżeli masz 15 kg nadwagi, świadomość, że chcesz schudnąć i załóżmy, że mobilizujesz się do działania. Ustalamy plan żywieniowy, ustalamy tygodniowy plan działania i wszystko na papierze wygląda super extra. Jednak, okazuje się że w domu czeka 2 dzieci, które muszą odrobić lekcje z mamą, że nie ma czasu na przygotowywanie posiłków i aktywność fizyczną, bo jest dużo pracy, a nawet jakby był czas na przygotowywanie posiłków, to i tak mało bo dzieci i mąż jedzą inne rzeczy itp. Bardzo realistyczna sytuacja, nieprawdaż?

Tu trzeba popracować nad priorytetami, decyzyjnością a dopiero później dietą. Trzeba wziąć pod uwagę pozostały dostępny czas, po uwzględnieniu domowych obowiązków i dzieci bo to są priorytety. Trzeba przemyśleć, w jaki sposób podzielić się obowiązkami z mężem, trzeba przemyśleć, co przygotować do jedzenia aby Twoje posiłki i posiłki pozostałych członków rodziny były w miarę zbliżone do siebie. Trzeba zorganizować czas, kosztem innych rzeczy. Oczywiście, da się to zrobić, ale od tego ile pracy włożymy w plan dizałania, zależy efekt i w jakim czasie cel zostanie osiągnięty.

Mój cel na 2017 rok

Ja nie mam problemów z dietą. Nie mam problemów z mobilizacją. Mam za to inny problem. Od sierpnia 2015 roku zapragnęłam uczyć się języka francuskiego. W sierpniu miałam więcej czasu, ustaliłam plan działania, jak to wszystko ma wyglądać i że do wakacji 2016 będę mówić po francusku komunikatywnie. Nigdy nie byłam dobra z języków obcych, więc musiałam założyć, że potrzebuję na naukę więcej czasu niż osoba, która języki chwyta szybciej.
I co? Z czasem rzeczy zaczęły się komplikować, powstały inne priorytety, ciągle coś się działo, czasem sytuacje nieprzewidziane, które trwały dłużej niż sobie założyłam.  Skończyło się na tym, że musiałam załatwić mnóstwo spraw i zostawić naukę w tyle. Nie miałam problemu z mobilizacją, motywacją, itp. Po prostu po całym dniu robienia innych rzeczy, nie miałam już siły na naukę,  nie ważne jak wielką motywacją bym do niej pałała.

Wiele osób ma tak samo ze zmianą nawyków żywieniowych. Są chęci, jest mobilizacja ale są również ważniejsze priorytety. Z tym, że jeść trzeba, więc można ustalić kilka nieskomplikowanych przepisów i przyrządzać je przez cały czas. Z nauką języka obcego, niestety w ten sposób się nie da :D

Trzeba było jęz. francuski umieścić we właściwym miejscu w planie tygodnia i tak zostało przez cały rok (praktycznie go nie było ;). Kilka miesięcy temu jednak  zmieniłam plan działania i staram się na naukę poświęcać 30 min dziennie. Przez 30 minut nie zrobi się dużo, ale zawsze jest jakiś progres. Oczywiście, trzeba uwzględniać sytuacje nieprzewidziane (choroby, wyjazdy, nawał pracy, sytuacje pilne itp.), przez co to znowu idzie w odstawkę. Także, jest to obecnie dla mnie ważny cel ale nie mogę powiedzieć, że jest on bardziej ważny od tego, aby położyć się spać przed 22:00 czy zjeść 3 posiłki dziennie razem z dzieckiem.

Ustalając cele, pamiętajcie o możliwościach czasowych, ile czasu jesteście w stanie na niego poświęcić, ile pracy jesteście w stanie w niego włożyć. Pamiętajcie również o sytuacjach nieprzewidzianych, bo mimo tego że czegoś bardzo chcecie, nie da się poustawiać życia tak, aby  nie było przeszkód.

Ja teraz ustaliłam sobie nowy cel – do końca czerwca 2017 roku będę mówić po francusku kalecząc ten język ale będę J. Jednak, ustalam sobie nowy plan działania, gdyż mój poprzedni był zbyt optymistyczny. Po każdym tygodniu spisywałam sobie z czego jestem zadowolona i z czego nie jestem. Doszłam do wniosku, że plan działania musi ulec zmianie. Ponieważ największy problem miałam z czasem na ten język, ustaliłam że będę robić to o 5:00 rano, kiedy myśli mi się najlepiej. 30 minut to mało czasu, ale postanowiłam, że wykorzystam je jak najlepiej. Zrobiłam  research w jaki sposób uczyli się inni, którym się udało. Wybrałam kilka interesujących dla mnie technik, znalazłam kilka osób, które mnie inspirują do nauki. Są to osoby z Internetu, blogerzy, nauczyciele ale są to również osoby z mojego otoczenia i pacjenci, którzy od zawsze inspirowali mnie pod wieloma względami.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

{text-align: center; }