sierpnia 02, 2016

Zmiana diety - najtrudniejsze i najłatwiejsze momenty

"Co było dla Was najtrudniejsze podczas zmiany diety, co zabierało Wam najwięcej czasu a co było najszybsze i najprzyjemniejsze?" - to pytanie zadałam dwa dni temu na Facebook'u i obiecałam odpowiedzieć na nie na blogu


A więc, co dla mnie było najtrudniejsze?


Zacznę od tego, że wegańskie jedzenie jest bardzo smaczne, przyrządza się je szybko i w zasadzie w dzisiejszych czasach wszędzie można kupić coś wegańskiego. Kilka lat temu był trochę mniejszy wybór produktów, mleka roślinne jedynie sojowe i czasem można było trafić na ryżowe. Nie było jarmużu pakowanego (i w dodatku już umytego :)), nie było makaronów gryczanych, komosy ryżowej, nasion chia itp. Tzn., produkty może były ale nie były tak dostępne jak teraz (praktycznie w każdym większym sklepie). Było trochę trudniej a już na pewno było trudniej dla osób, które byli weganami jakieś 10 a nawet 20 lat temu. 



Podczas zmiany diety (a nie piszę tu tylko o zmianie diety na wegańską ale ogólnie na zdrowszą), najtrudniejsze dla mnie było myślenie o organizacji dnia w pracy czy na uczelni. Trzeba było przemyśleć posiłki na następny dzień, w przeciwnym wypadku mogło być nie wesoło :) 


Najtrudniejsza była organizacja i przetrwanie kiedy trzeba było spędzić czas np. na uczelni (czasem od 8:00 do 20:00, gdzie nie było czasu na wyjście do sklepu a w automacie szkolnym jedynie batony, napoje i inne tego typu rzeczy). Oczywiście nie raz zdarzało się, że miałam za mało jedzenia i kończyło się na jedzeniu marchewki lub sałaty rzymskiej i przegryzaniu nerkowcami :)  Osoby, które mnie dobrze znają, wiedzą że muszę jednak zjeść konkretnie więc takie jedzenie to nie dla mnie.


Teraz to wszystko wydaje mi się niesamowicie banalne a przygotowywanie posiłków do pojemniczków na następny dzień mogę robić z zamkniętymi oczami :)

Warto znać swoje potrzeby, np. jeżeli ktoś w ciągu dnia ma ochotę na coś słodkiego, to lepiej wziąć coś ze sobą (chociażby owoce lub pudding z chia w słoiczku), zamiast kupować  batona. Ja tak robię.



Dalej wyzwaniem są wycieczki w góry, trzeba zabierać jedzenie które będzie treściwe ale także lekkie (do plecaka). Pod koniec tygodnia wyjeżdżam zdobywać Słoweńskie szczyty, odezwę się z informacją co jadłam btw :)

Rzeczą, z którą długo nie mogłam się pożegnać był twarożek wiejski :) Uwielbiałam twarożek wiejski z rzodkiewką, ogórkiem, szczypiorkiem itp. :) 
Teraz jem taki twarożek z tofu (wystarczy zmiksować z kiszonym ogórkiem). Nie jest to ten sam smak, ale nie jest także taki "obślizgły" jak oryginał :P :))


Co było najszybsze i najprzyjemniejsze w zmianie diety?

Z całą pewnością przygotowywanie obiadów i kanapek! 


Obiady - wystarczy wrzucić do garnka kilka warzyw, dodać jakieś strączki i kaszę (lub podać z kaszą), przyprawić i danie gotowe! 


Kanapki - pasty kanapkowe robi się błyskawicznie. Wystarczy jedynie zastanowić się, co można dorzucić do jakiegoś gatunku strączków (np. do fasoli czy cieciorki pasuje papryka) i można taką pastę zrobić nawet z dwóch składników.


Do tego sałatki, po zmianie diety każdego dnia jem różne sałatki.  Te można zrobić z różnorodnych produktów, zabierać w pojemnik, są lekkie i niskokaloryczne. Zawsze do nich mam garść orzechów.


Bardzo ważną informacją jest to, że po zbilansowaniu diety można jeść do syta i nie tyć. Nie liczę sobie kalorii a moja masa ciała stoi w miejscu od lat (dobra, przytyłam 3 kg ale sama tego chciałam, bo byłam za chuda, ważyłam 44 kg, teraz 47 kg przy wzroście 160 cm). Nie będę ukrywać, że to jest najlepszą cechą diety wegańskiej nie przetworzonej, bo jeść uwielbiam :D

Tyle na dzisiaj, jeżeli macie ochotę, dodajcie komentarze pod postem lub na FB :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Dieta roślinna, zarządzanie sobą , Blogger