Serowa pułapka - jak w nią nie popaść...

Jednym z głównych powodów dla których ludzie nie przechodzą całkowicie na weganizm jest żółty ser. 
Jest on tłusty, ma swój specyficzny smak, zapach… i uzależnia.  Jeżeli ktoś, kto uwielbia smak sera,  chce z niego zrezygnować i nie zastanowi się najpierw, czym go zastąpi w razie gdy najdzie go ochota na zjedzenie tego produktu… prawdopodobnie wróci do niego w chwili słabości. 

Mamy tu osobę uwielbiającą ser i jedzącą go praktycznie każdego dnia, lub co najmniej kilka razy w tygodniu. Osoba ta uwielbia smak i zapach sera.
W opcji numer 1, osoba porzuca ser i znajduje jego zamienniki (sery z migdałów, nerkowców, tofu z wykorzystaniem przypraw, płatków drożdżowych itp.), co w konsekwencji pozwala jej na zastąpienie sera różnorodnymi roślinnymi produktami. 


Opcja nr 2 - osoba ta nie ma czasu poszukiwać zamienników sera. Stara się go ograniczać, co jest dla niej niezwykle trudne. Bardzo możliwe, że przy najbliższej chwili słabości wróci do swojego ukochanego produktu...



Jest  również rozwiązanie 3, dla tych co idą na łatwiznę ;). Nadeszły takie czasy, że mamy mnóstwo wegańskiego sera w sklepach. Jest to ser zrobiony z tłuszczu kokosowego. 
Jest więc również możliwość wyboru opcji numer 3... Gratka dla pochłaniaczy sera – ser wegański, który smakuje jak ser, pachnie jak ser, rozpuszcza się na pizzy jak ser i w dodatku jest wegański
Niestety, w porównaniu do zwykłego sera nawet nie ma wapnia i jest bardzo przetworzonym produktem. 
Zdarza mi się widywać jadłospisy, w których taki ser jest głównym składnikiem kanapek... Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo ser ten nie jest dobrym źródłem składników odżywczych (za wyjątkiem tłuszczu). Poza tym, łatwo jest przytyć jedząc go dużo. Może to wyglądać tak, jak na załączonym obrazku.


Nie chcesz jeść sera? Nie musisz, jeżeli nie jest on jednym z Twoich ulubionych produktów. Jeżeli go bardzo lubisz jeść, zastanów się najpierw, na co go zamienisz.
A Ty którym pożeraczem sera jesteś lub byłeś? A może zaliczasz się do osób, które zamiast sera żółtego preferowały twarożek wiejski (tak, jak ja? ;) ).




I jeszcze na koniec cytat z książki Johnson''a Spencer'a pt. "Kto zabrał mój ser?" - "Stare przekonania nie doprowadzą cię do nowego sera (...) Możesz wierzyć, że zmiana ci zaszkodzi i jej nie chcesz, ale jeżeli uwierzysz, że nowy ser da ci radość, zmienisz kurs". Oczywiście ser w tej książce jest tylko metaforą, ale bardzo pasowało mi tu to zdanie :)

Przejdźmy teraz na jasną stronę mocy i spróbujmy brokułów w sosie "Śmietanowo-serowym" ale bez sera. 
Jest to super alternatywa również dla śmietano-maniaków ;)))








Makaron z brokułami w sosie z orzechów


500g      Makaron pełnoziarnisty suchy  (świderki lub pene)          
1 brokuł
1 szkl orzechów nerkowca
płatki drożdżowe ok 1 łyżeczki
5-6 suszonych pomidorów
150g pomidorków koktajlowych
ok 100-150g wody
pół szkl soczewicy czerwonej suchej
        
Makaron ugotować al.’dente w osolonej wodzie. Brokuły w osobnym garnku również. Nerkowce moczyć w ciepłej wodzie przez jakiś czas, soczewicę ugotować. Wszystkie te czynności można zrobić jednocześnie. Kiedy makaron się ugotuje, przerzucić go na durszlak a następnie powrotem do pustego garnka, dodać do niego posiekane ugotowane brokuły, posiekane suszone pomidory i pokrojone w połówki pomidorki koktajlowe. Soczewicę zmiksować z przepłukanymi nerkowcami, dodać płatki drożdżowe i przyprawy (kurkuma, oregano, Carry, sól, pieprz). Dodać wody do rozrzedzenia (ok pół szkl). Kiedy sos będzie gotowy, wymieszać go z makaronem i brokułami i poddusić całość jeszcze chwilkę. Gotowe!


Komentarze

Prześlij komentarz