Sklepiki szkolne bez słodyczy... idą zmiany

W ostatnim tygodniu głośno było o rozporządzeniu dotyczącym sklepików szkolnych.

Cieszy mnie to, że w końcu zwrócono uwagę na zdrowie dzieci i w pewnym stopniu na pewno będzie to pomocne, gdyż dzieci które jak dotąd jadły słodycze na drugie (albo i nawet pierwsze) śniadanie w szkole, teraz tego nie kupią. Chyba, że przyniosą z domu...

Jednak uważam, że najbardziej potrzebna jest edukacja zarówno rodziców jak i dzieci. Niestety, w tej  kwestii czasem wydaje mi się jednak, że dzieci potrafią więcej zrozumieć niż rodzice.... Spójrzmy prawdzie w oczy, to rodzice dają przykład nawyków żywieniowych i to od nich dziecko uczy się co jest dobre, a co nie. Jeżeli rodzic uważa, że dziecku smakuje ciasteczko z czekoladą na śniadanie (znane z reklam....), to faktycznie tak jest. Dlaczego miałoby nie smakować? Jest słodkie, czekoladowe, miękkie, lecz najważniejsze - dostało je od rodzica, więc nie może być dla niego nie dobre, prawda?
Znam także dzieci, które w ogóle nie jedzą warzyw, bo rodzice twierdzą "ona/on tego nie zje to po co marnować". Nie chcielibyście wiedzieć, jak odżywiają się ich rodzice...

A więc, jeżeli zakażemy dzieciom jedzenia  słodyczy w szkole a w domu będą jadły (spotkałam się już z rodzicami, którzy uważają że rozporządzenie jest do kitu, bo zabiera dzieciom młodość...), niestety nie będzie to dobrym rozwiązaniem. 

Druga sprawa: wielu rodziców wciąż uważa, że deserki, serki homogenizowane itp (wiecie o co chodzi) są pełnowartościową przekąską. W Polsce jest coraz więcej dzieci, które rozpoczynają dzień od płatków czekoladowych z mlekiem, później zjadają słodkie misie, deserek lub dwa, po obiedzie paluszki lub ciasteczka a na wieczór jeszcze pączki lub drożdżówki. Oczywiście w między czasie trafi się lód, bo mamy przecież lato, gumy owocowe czy lizaki. Na obiad często parówki, bo dzieci lubią, ziemniaki z kotletem, rosół. Takie są realia. A później cukrzyca, miażdżyca, nowotwory... hmm, czyżby dieta przyczyniała się do zwiększonego ryzyka tych chorób? 

Oczywiście dzieci nie muszą być pozbawione słodkości! Najgorsze jest to, że ich rodzice nie mają czasu pomyśleć o zdrowym odpowiedniku słodkiej przekąski dla swojego dziecka...  

Jeszcze o rozporządzeniu:
Moim zdaniem, mimo że nie do końca tędy droga (edukacja, edukacja!), jest to jakiś krok w przyszłość, bo być może większa liczba rodziców zastanowi się, dlaczego te produkty nie znajdują się już w sklepikach, może dlatego, że nie są dobre dla dzieci?


No i w końcu moje propozycje lunch boxów dla dzieci szkolnych! :)

Kilka propozycji drugich śniadań:
  • makarony pełnoziarniste z sosami (np. na bazie orzechów, zmiksowanych warzyw, nasion strączkowych). Dzieci uwielbiają makarony
  • warzywa w plasterkach lub słupkach. Jeżeli wasze dziecko nie lubi "zwykłego" warzywa, zrób coś aby warzywo stało się "nie zwykłe": wytnij serduszko, gwiazdkę, księżyc, zrób buźkę itp.
  • placuszki z warzyw (np. cukini, marchewki)
  • burgery z kasz i nasion strączkowych (tam można włożyć wszystko!)
  • burito z pastą (np hummus lub inną), warzywami w słupkach. Zwróć uwagę na placki podczas zakupów, mogą być naszprycowane chemią.
  • kanapki z pastami warzywnymi, z nasion strączkowych, z chlebem pełnoziarnistym
  • muffiny z warzywami lub owocami pieczone na mące pełnoziarnistej
  • kanapki z masłem orzechowym i chlebem razowym (zwróć uwagę na skład masła orzechowego, ile ma orzechów w składzie)
  • frytki z pieczonych batatów, selera, pietruszki, itp.






Pomysły na słodkie przekąski:
  • suszone owoce, suszone warzywa
  • świeże warzywa całe lub w kawałkach
  • koktajle na bazie mleka i owoców
  • domowe słodycze (wyszukasz na moim blogu lub zajrzyj tu http://www.slodkiezyciebezcukru.pl/)
  • czekolada gorzka
  • maca
  • jogurt naturalny z suszonymi i świeżymi owocami






Postaw na zdrowie swojego dziecka i daj mu zdrowe słodkości! 
Więcej inspiracji znajdziesz na tej stronie:




Komentarze

  1. Wreszcie się coś zmienia na plus w mentalności ludzkiej co się tyczy zdrowego jedzenia. Mam tylko nadzieję, że rodzice zastanowią się zanim włożą dziecku batonik w plecak :)

    Tak troszkę nie na temat... Co Pani myśli o diecie wegańskiej High Carb Low Fat bądź 80:10:10? Oglądając wiele vlogerek odnoszę wrażenie, że takie jedzenie to same korzyści dla zdrowia, ale czy to na pewno tak jest? Czy np. osoby z chorą tarczycą (a jak wiemy tarczyca potrzebuje białka) powinny uważać z taką dietą? Teoretycznie wielcy profesorowie i doktorzy, jak chociażby sam McDougall twierdzą że dzięki wysoko węglowodanowej diecie można wyleczyć większość chorób, ale mam co do tego wątpliwości właśnie przez takie choroby, jak niedoczynność lub nadczynność tarczycy. Co Pani o tym wszystkim myśli?

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kilka przypadków osób, które były wcześniej na tej diecie. Osoby te po przejściu na 80:10:10 często tyły i po powrocie do normalnych proporcji 60:25:15 zaczynały lepiej funkcjonować. Jednak, pacjenci często jedzą też rzeczy przetworzone i to może zaburzać tę dietę. Sama jestem od kilku lat na diecie bardzo podobnej, bo mniej więcej 70:20:10 i czuję się świetnie, ale uważam na to co jem i są to produkty nie przetworzone z małym udziałem nisko przetworzonych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy chorobach tarczycy trzeba uważać szczególnie na diecie roślinnej, bo większość surowych warzyw i owoców (a niektórych też gotowanych) zawiera związki zaburzające pracę tarczycy). Ale tu wszystko zależy od indywidualnych przypadków.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz