Strączki w diecie wegańskiej - czyli opanować dyskomfort żołądkowo-jelitowy

Często słyszę od pacjentów, że nie mogą jeść nasion strączkowych ze względu na wzdęcia lub po przestawieniu się z diety tradycyjnej na wegetariańską mają problemy z trawieniem. Może faktycznie tak być, gdyż nasz żołądek musi przyzwyczaić się do regularnego spożywania strączków, jednak najczęściej jest to problem z obróbką kulinarną nasion lub po prostu nie tolerowanie niektórych gatunków.


Czy jedząc mięso, nabiał i sery reagujecie tak samo na wszystkie produkty, czy zdarza się, że niektóre nie są przez Was spożywane ze względu na złe trawienie, wzdęcia i inne tego typu sprawy?

Z tego samego powodu nie powinno się wrzucać do jednego worka wszystkich nasion strączkowych i narzekać na ich efekt wzdymający. Najlepiej przekonać się na samym sobie, które gatunki możecie jeść bez obaw, a które Wam nie służą. 


Można zrobić to w prosty sposób - próbować nowych rzeczy, sprawdzać jak się po nich czujecie, próbować za jakiś czas, sprawdzać, czy coś się zmieniło, czy dalej czujecie się po nich źle. Metodą prób i błędów eliminować nasiona, które Wam nie służą.




Ja, choć uwielbiam cieciorkę, soję, fasolę białą drobną i czarną - nie mogę jej jeść za dużo. Natomiast jest cała masa innych produktów, na które mój układ pokarmowy reaguje dobrze.

Pamiętajcie także, że tofu zaliczamy do produktów wysokobiałkowych, strączkowych. Tofu jest z reguły dobrze tolerowane, gdyż jest to produkt w pewnym stopniu przetworzony. Nawet osoby nie mogące jeść soi reagują dobrze na tofu.



Czasem pomaga obróbka wstępna, typu:

  • moczenie
  • mielenie
  • miksowanie
  • rozdrabnianie
  • itp



Jednak nie zawsze. Niektórzy po prostu nie mogą jeść niektórych nasion.  

Jeszcze jedno- na początku swojej drogi z weganizmem, nie próbujcie nasion w całości. Lepiej je rozdrobnić, zmiksować.




Komentarze