środa, 24 sierpnia 2016

Ciasto bezglutenowe z makiem

Hej wszystkim! Dzisiaj naszło mnie na ciasto bezglutenowe. Już kiedyś robiłam podobne (wtedy jaglano-owsiane), tym razem chciałam sprawdzić czy ciasto wyjdzie równie dobre z innych mąk (użyłam gryczanej, jaglanej i ryżowej). Ostatnim razem nie użyłam gumy ksantanowej, więc wszystko się kruszyło. Dzisiaj z gumą, jest ok - nie kruszy się :D

Podczas przyrządzania, składniki odmierzałam w kubkach, dlatego w przepisie również tak umieszczę:
2 kubki mąki (była mieszanka, taka sama ilość każdej z mąk: gryczanej, jaglanej, ryżowej - wszystkie powstały przy użyciu młynka do kawy :); 1/2 łyżeczki gumy ksantanowej, 2 łyżki maku zmielonego, 1/4 kubka oleju rzepakowego, 1 średniej wielkości marchewka, 1 kubek mleka roślinnego; 1 kubek wody (około, nie pamiętam dobrze); 1 kubek namoczonych suszonych daktylii; 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, przyprawy: cynamon, goździki, kardamon

Daktyle suszone namoczyć a następnie zmiksować z mlekiem, olejem, marchewką (u mnie w robocie kuchennym wszystko razem, nie ścierałam marchewki wcześniej).  W osobnej misce połączyć ze sobą składniki suche (oprócz maku), czyli mąkę, proszek do pieczenia, gumę ksantanową i przyprawy. Kiedy wszystko jest już wymieszane, połączyć ze sobą suche i mokre. Teraz trzeba dodawać wody w celu uzyskania odpowiedniej konsystencji (wlałam około kubka wody). Na koniec dodać mak i znów wymieszać. Ciasto przelać na blachę szklaną, posmarowaną olejem lub wyłożoną papierem i piec około 50 - 55 min. w temp 180 C.

Można zrobić polewę z rozpuszczonej czekolady. Ja zostawiłam, jak jest ;)

Na drugim zdjęciu widać, że kawałek uskubany :D





poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Owsianka dla mega zapracowanych

Jest to chyba najszybsza owsianka, jaką można zrobić. Ten sposób przygotowywania owsianki polecam szczególnie osobom zapracowanym, które nie mają czasu na śniadania lub na przygotowywanie śniadań do pracy. Polecam ją jeść latem, kiedy są upały. Jest przyjemnie orzeźwiająca :)

Czego potrzebujemy:

- Płatków owsianych suchych (ale mogą być również orkiszowe, żytnie i inne) lub lepiej musli przygotowanych samodzielnie (płatki  w połączeniu z suszonymi owocami)
- mleka roślinnego
- słoiczka zakręcanego

Płatki wsypujemy do słoiczka, zalewamy mlekiem (nie za dużo, wystarczy je "przykryć"), zakręcamy słoiczek i wstawiamy do lodówki na noc (lub na kilka godzin). Po tym czasie, dodajemy ulubione owoce i gotowe :)



niedziela, 21 sierpnia 2016

Spaghetti bolognese - wegańska wersja

Dzisiaj na obiad jest Spaghetti. Mam nadzieję, że nie boicie się makaronu? :D

Spaghetti jest bardzo proste w wykonaniu, wykwintne i przepyszne. Co będzie potrzebne:

6 pomidorów malinowych (opcjonalnie inne)
2 cebule
garść oliwek
2 ząbki czosnku
1 szkl ugotowanej czerwonej soczewicy
2-3 łyżki czerwonego wytrawnego wina
1 łyżka octu balsamicznego
Makaron spaghetti z pszenicy durum, gryczany, owsiany lub inny (ok 250g suchego)
Przyprawy: papryka słodka, sól, pieprz, oregano, bazylia
Ziało: natka pietruszki siekana

Sprawa jest niezwykle prosta. Cebulę siekamy drobno, wrzucamy na patelnię i zalewamy wodą. Dusimy aż zmięknie. W między czasie sparzamy pomidory, obieramy ze skórki i kroimy na ćwiartki (lub inaczej). Do cebuli dodajemy rozgnieciony czosnek i pomidory. Dodajemy przyprawy, soczewicę i dusimy. Dodajemy wino, oliwki, ocet i dusimy mieszając co jakiś czas. W osobnym garnku gotujemy makaron (musi być ugotowany al'dente). Kiedy makaron będzie gotowy, mieszamy go wraz z sosem w dużym naczyniu. Całość posypujemy natką pietruszki. 
Ça y est! :)


sobota, 20 sierpnia 2016

Twarożek z tofu na słodko - tego dziś potrzebowałam!

Czy przechodząc na dietę wegańską tęsknisz czasem za twarożkiem wiejskim? Mogę się założyć że tak :) 
W internecie można spotkać wiele bardzo ciekawych przepisów na twarożek z tofu, nerkowców, innych orzechów itp. Przeglądając te przepisy wiem, że żyjemy w idealnym świecie bo mamy do nich dostęp. Mamy dostęp do pomysłów kulinarnych osób z całego świata i jest to niesamowite! :D

Mój twarożek zrobiony jest z tofu. Jest kilka powodów dla których wybrałam tofu a nie orzechy czy inny produkt nadający się w to miejsce. Przede wszystkim tofu jest dla mnie świetnym źródłem białka i wapnia. Nie piję za dużo napojów roślinnych wzbogacanych w wapń (okazjonalnie), więc tofu jest doskonałą alternatywą tych produktów jeżeli chodzi o dostępność wapnia. Ponadto, dbam o linię a twarożek z nerkowców mógłby być zbyt tuczący :D haha


Ok, jeżeli chcesz zrobić taki twarożek, nic prostszego! 
Użyłam kostki tofu naturalnego, naturalnej wanilii w proszku, soku z cytryny i ksylitolu do posłodzenia. Dokładnie dałam 200 g tofu, ok 2 łyżek soku z cytryny, szczyptę wanilii i 2 płaskie łyżeczki ksylitolu. To wszystko. Po  zmiksowaniu, warto potrzymać twarożek chwilę w lodówce i poczekać aż smaki się przegryzą. Smacznego :)

piątek, 19 sierpnia 2016

Nienawidzisz gotować? 7 sposobów na to, jak sobie z tym poradzić

Ja również nie przepadam za gotowaniem… 

No, ale lubię jeść. I to jest bardzo ważne, żeby gotować, jak lubisz jeść bo jeżeli jesz dużo a nie gotujesz samodzielnie (tylko np. zamawiasz jedzenie w różnych miejscach, staniesz się „puszysty/a” szybciej niż myślisz :D

Teraz na serio, co można zrobić jeżeli nie lubi się gotowania, ale powinno się to robić? Zakładam tu, że masz odpowiednią ilość czasu na gotowanie (jeżeli go nie masz, zajrzyj do innego postu w tym miejscu).


Jest kilka opcji na urozmaicenie tej nielubianej czynności jaką jest „gotowanie”. 

Co można robić:

1) Znajdź w gotowaniu coś, co lubisz. Wiem, brzmi to paradoksalnie~ Jak znaleźć coś co się lubi w czynności której nie lubi się w ogóle? :D Zaufaj mi jednak, każdy ma coś takiego co naprawdę lubi w czynności, której nienawidzi. 
Może zaproś kogoś do kuchni i gotujcie wspólnie? Może włącz sobie ciekawego audiobook’a podczas gotowania? Może lubisz śpiewać i brakuje ci na to czasu w ciągu dnia? 
Podczas gotowania możesz robić także inne czynności. Najlepiej połącz czynności nie lubiane z lubianymi i sprawa załatwiona.  Wtedy zamiast myśleć „znowu muszę gotować obiad”, pomyślisz „już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału w tym audiobook’u…” :) dzięki czemu będziesz wyczekiwać chwili na gotowanie, zamiast unikać jej (P.S. to można zastosować również do aktywności fizycznej).

    2) Próbuj nowych produktów. 
  Jeżeli zawsze jadłeś/aś spaghetti bolognese przyrządzone z tych samych produktów, zmień jakiś składnik, coś dodaj. Spraw, żeby było inne. Rób tak z każdym innym daniem.

    3) Podmieniaj produkty. 
  Ćwiczenie trochę podobne do poprzedniego. Znam osoby, które nienawidzą kaszy gryczanej ale jedzą ją od czasu do czasu, jak robią gulasz i dodają do niego ogórka kiszonego. Osoby te na sam zapach gotującej się kaszy gryczanej, mają dość gotowania. Dlaczego by nie użyć zamiast niej komosy ryżowej? A może kaszy jęczmiennej? Smakuje trochę inaczej ale również pasuje do gulaszu. Możesz również zmieniać przepisy, sprawić aby gotowanie było ciekawszym zajęciem.

   4)  Znajdź potrawy, które gotuje się bardzo szybko i nie trzeba tracić czasu na gotowanie. Jeżeli nie lubisz gotować, nie zabieraj się więc za pierogi czy inne dania, które wymagają więcej pracy. Szukaj szybkich, łatwych i smacznych. W Internecie jest mnóstwo pomysłów na takie potrawy. Poszukaj w wolnej chwili.

  5) Znajdź miejsca w Twoim mieście, w których od czasu do czasu będziesz mógł zjeść zdrowy posiłek (bary, restauracje). Uważaj, czasem takie miejsca wyglądają bardzo dobrze, ale posiłki nie są do końca zdrowe ;) 
    No i nic się nie stanie, jeżeli od czasu do czasu wyjdziesz na miasto i zjesz coś mniej zdrowego (np. pizzę czy  falafela).  Każdy z nas to czasem je, nie są to posiłki całkiem nie zdrowe, bo zawierają warzywa :)  Możesz zamówić pizzę bez sera a w zamian z extra porcją warzyw. Ja tak robię od lat, sera nie jem a wegański ser jest dla mnie równie nie zjadliwy, więc zostaje pizza z warzywami.

   6) Gotuj większe porcje – na 2-3 dni. Rób potrawy, które można mrozić, przechowywać dłużej itp. Dzięki temu zyskasz również więcej czasu :)

   7) Jako ostatni podpunkt mam coś extra – wymieniaj się posiłkami ze znajomymi! Jeżeli masz znajomych, którzy prowadzą zdrową dietę, tak jak Ty, umówcie się że raz w tygodniu gotuje ktoś  inny i dzielcie się posiłkami. Zjesz coś dobrego bez stania przy garach :). Bardzo ważne jednak, abyś znał/a osoby, z którymi będziesz dzielić się posiłkami i wiedziała, co one zazwyczaj jedzą.

  Masz własne pomysły, które znasz z autopsji? Podziel się nimi w komentarzu. 

   Miłego dnia!

     Zdjęcia pochodzą z pixabay.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Slovenia - Alpy, lasy, jaskinie, wodospady - cudowne miejsce na Ziemi :)

Wróciłam z wakacji!

Czy Wy również tak macie, że po wakacjach stajecie się jeszcze bardziej leniwi, niż przed nimi? :) Ja tego właśnie doświadczam (haha)! Trzeba się jednak zmobilizować, bo wrzesień jest dla mnie niezwykle pracowitym miesiącem a większość rzeczy, które robię we wrześniu powinna być przygotowywana już teraz :)


Czym mogę się z Wami dzisiaj podzielić? 

Jeżeli uwielbiacie góry i aktywne wakacje, mogę zaproponować Wam pomysł na taki wypoczynek. Słowenia będzie idealnym miejscem. Jest tam cudownie, mnóstwo szlaków górskich, strumyków, wodospadów i innych miejsc wartych odwiedzenia. Zajrzyjcie na mój Instagram aby obejrzeć zdjęcia, tu wstawię tylko kilka.  Koniecznie zajrzyjcie również na mój Youtube kanał, gdzie są filmiki z ciekawych miejsc :) 


Na Słowenii możecie znaleźć produkty wegańskie bez większych problemów (w miasteczku w którym ja się zatrzymałam przynajmniej tak było ale w centrach handlowych również). 

W każdym małym sklepiku spotkacie pasty kanapkowe (ich jakość jest jednak wątpliwa, więc lepiej kupić tofu lub fasolę). Co do fasoli, jest ona w przystępnej cenie i możecie spotkać różne opcje sosów (w słoikach czy w puszce), jest w czym przebierać. Płaci się w Euro więc niestety, ceny i tak są wyższe niż w Polsce ale dostępność produktów bardzo duża. 

W większym centrum handlowym znajdziecie bez problemu wegańskie posiłki (sałatki, zupy, dania itp.) i jeszcze większy wybór jogurtów, past, tofu, napojów roślinnych i innych produktów. Niestety, warzywa i owoce nie są tanie. Tak samo w przypadku pieczywa. Mało tego, że jest drogie to jeszcze obrzydliwe w smaku (wata!)...



W miasteczku jadłam tylko kilka razy, za każdym razem udało mi się zjeść coś smacznego roślinnego (niestety nie było to jednak pełnowartościowe). Jadłam zupę dyniową, sałatki, spaghetti bolognese z żytnim makaronem oraz  coś w rodzaju falafela, jednak bez kotleciki. W środku były same warzywa (cena 3,5 Euro...). Polecam zatrzymywać się w apartamentach, można przyrządzać sobie posiłki i wychodzi taniej, bardziej wartościowo i więcej :)

Jeżeli planujecie wyruszyć w góry, koniecznie zabierzcie ze sobą prowiant i wodę. Na szlaku nie będzie niczego do jedzenia, a jak w końcu dotrzecie do celu, również nie będzie niczego do jedzenia :) 
W górskich chatach na szczycie wzgórz są tylko mięsne lub serowe dania. Woda jest 3 razy droższa, więc się nie opłaca. Zabierajcie wszystko z dołu.

 Jest taniej, pożywniej, macie świadomość, że przeżyjecie a jest to wiele godzin wspinaczki. 

Ja zabierałam ze sobą kanapki z gumowym pieczywem (pisałam o nim wcześniej), bo nie miałam innego. Kanapki z tofu, awokado i warzywami - dobra porcja białka. Czasem jakiś hummus czy pasta ale z tym ostrożnie, bo większość past było małowartościowych. 
Zabierałam owoce, ciasteczka zakupione w osiedlowym markecie i dużo wody. 
Plecak był wypchany i dość ciężki, ale z każdym posiłkiem było coraz lżej :)





Cudownym miejscem jest Triglavski Park Narodowy. Dużo lasów i góry wysokie - Alpy Julijskie. 
Jak dostaniecie się na przełęcz Vršič (1611 m) będziecie mieli cudowny widok na góry. 

Jeżeli wybieracie się do Słowenii, koniecznie zajrzyjcie do Skocjanskie'go jame - niesamowite miejsce! Wielkie podziemne jaskinie, wodospad podziemny i most położony wiele metrów nad nim. Miejsce przepiękne!! Poniżej zamieszczam zdjęcie, które pochodzi z oryginalnej strony (znajdziecie ją tu). Bilet normalny kosztuje 16 Euro.


Tyle ze Słowenii. 
Odezwę się z kolejnym postem i opiszę swoje wrażenia z Chorwacji.






Co w trawie piszczy... czyli na co powinni zwracać uwagę roślinożercy? - Zapraszam na wykład :)

piątek, 5 sierpnia 2016

ZASADA PARETO W KUCHNI… O co w tym chodzi? XD

Czym jest Zasada Pareto?

Być może słyszałeś/aś o niej pod inną nazwą a dokładniej 80/20? Zasada ta polega na obserwacji proporcji procentowej (80 / 20), jaką zauważył Vilfredo Pareto. Mówi ona, że 20% czynności jakie wykonujemy (20% nakładu pracy) daje 80% zysków lub efektów tej pracy. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, że część naszego nakładu pracy jest bardziej istotna niż reszta. 

Weźmy pod uwagę sklep ze sprzętem AGD – sprzedają  tam drobne towary po niskiej cenie ale sprzedają również duży i droższy sprzęt. Wiadomo, że ta druga grupa produktów przynosi większe zyski i to na niej opiera się cały handel (sprzedaż jedynie 20% tych produktów daje 80% zysków ogółem w firmie), a drobne towary to pozostałość.  Wniosek jest taki, że musisz znaleźć te 20% nakładu Twojej pracy, która przyniesie Ci 80% korzyści/rezultatów. Nakład pracy i rezultat nie musi być jednak zsumowany do 100, ale może być do 70, 80 czy 90. Tak więc np. 10% nakładu pracy da nam 80% rezultatów. Ale zostańmy przy 20/80.

Jeżeli już to wiesz, zastanów się co możesz umieścić w tych 20% i po prostu przejdź do działania. Zasadę Pareto można wykorzystywać w każdej dziedzinie swojego życia, nie tylko w pracy zawodowej. Jest to bardzo wygodne i zawsze możesz zastosować ją do czynności powtarzalnych, udoskonalać przy tym w miarę czasu stosowania.

Podpowiem Ci, jak ja to robię w odniesieniu do diety/zakupów/gotowania. 
Co umieszczam w 20% podczas:

- Robienia zakupów – podczas robienia zakupów nie lubię tracić czasu (no, chyba że mam przy sobie ciekawy audiobook i się wciągam :)).  
Mam stałą listę produktów, które kupuję. Moją listą produktów dzielę na rzeczy, które kupuję raz w miesiącu, 2-3 razy w miesiącu, 1-2 razy w tygodniu lub częściej. Zawsze wybieram te same sprawdzone produkty, czasem listę aktualizuję o produkty nowe, które uznam za wartościowe. Czytam etykiety oczywiście, ale najczęściej i tak wybieram produkty, które etykiet ze składem nie mają (owoce, warzywa, fasole, kasze itp.). Listę sporządziłam tylko raz a wykorzystuję ją od wielu lat. Chcesz ją zobaczyć?

- Gotowania – tu mam prostą zasadę – w każdym posiłku staram się komponować w możliwie jak najlepszych proporcjach białko-tłuszcz-węglowodany. W miarę upływu czasu wyrabia się nawyk komponowania produktów w posiłkach i nie trzeba o tym myśleć. Mam swoje sprawdzone przepisy na szybkie dania (nie lubię stać w kuchni zbyt długo ~chyba, że słucham ciekawego audiobook’a ~znowu :))  i rzecz jasna, czasem tę listę uaktualniam.

Wzięłam pod uwagę zakupy i gotowanie, gdyż nie lubię poświęcać zbyt dużo czasu na te czynności. Zastosowałam własne kryteria, które opierają się na maximum działania przy minimum nakładu pracy aby uzyskać więcej czasu na inne czynności - mój priorytet. 
Ustalając własne priorytety, bardzo ważne jest żebyś dodał/a swoje kryteria (może lubisz gotować i robić zakupy a nie lubisz sprzątać itp. Przepraszam z góry, że biorę pod uwagę jedynie obowiązki „kury domowej” :) Możesz pomyśleć w tym miejscu o zarobkach lub nauce (np. języków obcych) albo innych czynnościach. Ważne, aby były to czynności, które będziesz powtarzać, inaczej zastosowanie tej metody nie będzie miało sensu. Nie zdziw się, jeżeli przyjdą Ci do głowy naprawdę dziwne  czynności ;)

Jeżeli chciałbyś przeanalizować swoją wydajność w kwestii przyrządzania posiłków i organizacji czasu pod kątem diety, zajrzyj również do planu warsztatów, których jestem współprowadzącą. Natej stronie znajdziesz zarówno warsztaty kulinarne jak i praktyczne całodniowe. Jestem przekonana, że rzeczy których nauczysz się na warsztatach zapamiętasz do końca życia i wdrożysz w życie praktycznie od razu ;)


Zasadę Pareto stosuję praktycznie w każdej dziedzinie swojego życia i myślę, że jest to bardzo wygodne. Być może Ty także ją stosujesz świadomie lub nie świadomie? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu ;).


Zdjęcia pochodzą z pixabay

wtorek, 2 sierpnia 2016

Zmiana diety - najtrudniejsze i najłatwiejsze momenty

"Co było dla Was najtrudniejsze podczas zmiany diety, co zabierało Wam najwięcej czasu a co było najszybsze i najprzyjemniejsze?" - to pytanie zadałam dwa dni temu na Facebook'u i obiecałam odpowiedzieć na nie na blogu


A więc, co dla mnie było najtrudniejsze?


Zacznę od tego, że wegańskie jedzenie jest bardzo smaczne, przyrządza się je szybko i w zasadzie w dzisiejszych czasach wszędzie można kupić coś wegańskiego. Kilka lat temu był trochę mniejszy wybór produktów, mleka roślinne jedynie sojowe i czasem można było trafić na ryżowe. Nie było jarmużu pakowanego (i w dodatku już umytego :)), nie było makaronów gryczanych, komosy ryżowej, nasion chia itp. Tzn., produkty może były ale nie były tak dostępne jak teraz (praktycznie w każdym większym sklepie). Było trochę trudniej a już na pewno było trudniej dla osób, które byli weganami jakieś 10 a nawet 20 lat temu. 


Podczas zmiany diety (a nie piszę tu tylko o zmianie diety na wegańską ale ogólnie na zdrowszą), najtrudniejsze dla mnie było myślenie o organizacji dnia w pracy czy na uczelni. Trzeba było przemyśleć posiłki na następny dzień, w przeciwnym wypadku mogło być nie wesoło :) 


Najtrudniejsza była organizacja i przetrwanie kiedy trzeba było spędzić czas np. na uczelni (czasem od 8:00 do 20:00, gdzie nie było czasu na wyjście do sklepu a w automacie szkolnym jedynie batony, napoje i inne tego typu rzeczy). Oczywiście nie raz zdarzało się, że miałam za mało jedzenia i kończyło się na jedzeniu marchewki lub sałaty rzymskiej i przegryzaniu nerkowcami :)  Osoby, które mnie dobrze znają, wiedzą że muszę jednak zjeść konkretnie więc takie jedzenie to nie dla mnie.

Teraz to wszystko wydaje mi się niesamowicie banalne a przygotowywanie posiłków do pojemniczków na następny dzień mogę robić z zamkniętymi oczami :)
Warto znać swoje potrzeby, np. jeżeli ktoś w ciągu dnia ma ochotę na coś słodkiego, to lepiej wziąć coś ze sobą (chociażby owoce lub pudding z chia w słoiczku), zamiast kupować  batona. Ja tak robię.


Dalej wyzwaniem są wycieczki w góry, trzeba zabierać jedzenie które będzie treściwe ale także lekkie (do plecaka). Pod koniec tygodnia wyjeżdżam zdobywać Słoweńskie szczyty, odezwę się z informacją co jadłam btw :)

Rzeczą, z którą długo nie mogłam się pożegnać był twarożek wiejski :) Uwielbiałam twarożek wiejski z rzodkiewką, ogórkiem, szczypiorkiem itp. :) 
Teraz jem taki twarożek z tofu (wystarczy zmiksować z kiszonym ogórkiem). Nie jest to ten sam smak, ale nie jest także taki "obślizgły" jak oryginał :P :))


Co było najszybsze i najprzyjemniejsze w zmianie diety?

Z całą pewnością przygotowywanie obiadów i kanapek! 


Obiady - wystarczy wrzucić do garnka kilka warzyw, dodać jakieś strączki i kaszę (lub podać z kaszą), przyprawić i danie gotowe! 


Kanapki - pasty kanapkowe robi się błyskawicznie. Wystarczy jedynie zastanowić się, co można dorzucić do jakiegoś gatunku strączków (np. do fasoli czy cieciorki pasuje papryka) i można taką pastę zrobić nawet z dwóch składników.


Do tego sałatki, po zmianie diety każdego dnia jem różne sałatki.  Te można zrobić z różnorodnych produktów, zabierać w pojemnik, są lekkie i niskokaloryczne. Zawsze do nich mam garść orzechów.


Bardzo ważną informacją jest to, że po zbilansowaniu diety można jeść do syta i nie tyć. Nie liczę sobie kalorii a moja masa ciała stoi w miejscu od lat (dobra, przytyłam 3 kg ale sama tego chciałam, bo byłam za chuda, ważyłam 44 kg, teraz 47 kg przy wzroście 160 cm). Nie będę ukrywać, że to jest najlepszą cechą diety wegańskiej nie przetworzonej, bo jeść uwielbiam :D

Tyle na dzisiaj, jeżeli macie ochotę, dodajcie komentarze pod postem lub na FB :)






sobota, 30 lipca 2016

Obiecuję, wkrótce będę więcej pisać :)

Hej wszystkim!

Na początku, chciałabym przeprosić za moją nieobecność na blogu. Przez dłuższy czas pracowałam, byłam przemęczona a później postanowiłam odpocząć i tak mi zostało :))) Wierzę, że wszyscy mają takie okresy w swoim życiu :)

Ostatnio nie dodawałam nic na bloga, gdyż na prawdę nie miałam czasu ale po wakacjach (wyjeżdżam już za 5 dni i nie mogę się doczekać :D!) na pewno zacznę dodawać artykuły. Od razu pytam, o czym mielibyście ochotę poczytać? Poza tym, szykuję ebook'a i przygotowuję się do nowych wykładów i warsztatów. O tym niebawem :)

Jako swoje usprawiedliwienie nieobecności napiszę, że w czasie nawału obowiązków wymyśliłam kilka naprawdę super smacznych i szybkich wege dań. Będę dodawać je sukcesywnie na bloga. Czasem są to dania 3-4 składnikowe, które robi się w 15-20 minut i są mega smaczne. 

Korzystając z okazji, chciałabym zaprosić Was na warsztaty, które nazywają się wdzięcznie "Zaplanuj swoją dietę" a chodzi w nich m.in. o możliwości pracy nad swoim jadłospisem. Nie trzeba być dietetykiem, żeby potrafić ułożyć sobie jadłospis, dowiedzieć się jak schudnąć i jak sprawić aby dieta była jednocześnie wartościowa. 
Dodatkowo na warsztatach podzielę się z Wami pomysłami na temat organizacji w czasie i metodami, które ja stosuję (a uwierzcie mi, że nie jest łatwo :). Będą to pomysły na szybkie przekąski i posiłki, na aktywność fizyczną (szczególnie, kiedy tak jak ja nie macie na nią czasu), na naukę języków obcych czy innych rzeczy. 
Tak na prawdę każdy z nas ma tyle samo czasu, to umiejętność zarządzania sobą w nim jest najważniejsza. Oczywiście, stosuję wszystkie techniki, które poznacie na warsztatach, ale nie znaczy to że nie mam dni słabości. Mam je jak każdy! Na początku jest najtrudniej, szczególnie dla osób które dużo pracują lub mają własną działalność. Często takie osoby cierpią na wyrzuty sumienia, że pracują za mało, a przy tym nie mają czasu wolnego dla siebie na relaks, na pasje. Sprawia to, że są zniechęcone, przemęczone itp. Nie może tak być! Więcej o warsztatach przeczytacie tutaj (klik).

Bardzo ważna rzecz, którą chciałam się z Wami podzielić - oprócz dietetyki, w moim życiu jest coś co ostatnio zajmuje mi dużo czasu. Jest to nauka języka francuskiego. Po ostatnich wakacjach spędzonych we Francji stwierdziłam, że muszę wrócić do tego języka. 
Nie uczę się przez żaden kurs czy szkołę, dlatego poznałam wielu wspaniałych ludzi z którymi się uczę, odkrywam nowe metody nauki, siedzę w książkach, filmach i dużo by pisać, co się teraz dzieje :) Może kiedyś uda mi się podzielić swoimi pomysłami na naukę, jak będziecie zainteresowani :) A może jest wśród Was ktoś, kto również próbuje uczyć się języka obcego? Piszcie w komentarzach, będzie przyjemnie poczytać :)